„Zakochałam się w nim jeszcze w podstawówce. Czułam się szczęśliwa i kochana. Aż trzy lata temu dowiedziałam się, że mój mąż ma kochankę. Nie rozwiodłam się z nim od razu, bo musiała myśleć o dzieciach. Ale teraz już nic mi nie stoi na przeszkodzie”.
HtQLo. fot. Adobe Stock Zauroczenie przychodzi niezależnie od ludzkiej woli. Nie zawsze jednak z nią wygrywa. A szkoda. Mój przypadek pokazuje, że czasem warto dać się ponieść uczuciu, a wolę odstawić na półkę. I to od razu. Bo potem może już być za późno… To była obustronna fascynacja Zupełnie niezrozumiałe, ale jakże prawdziwe! Nie mam co do tego wątpliwości. Po raz pierwszy spotkaliśmy się, kiedy odprowadzaliśmy swoje dzieci na zajęcia z pływania na pobliski basen. On był ze śliczną kilkuletnią córeczką, ja starałam się namówić na wejście do wody mojego sześcioletniego synka. Nie palił się zbytnio do tego, ale liczyłam, że profesjonalny trener przełamie jego lęki. Oboje usiedliśmy niedaleko siebie na antresoli i obserwowaliśmy swoje pociechy. Ale tak naprawdę, obserwowaliśmy siebie… Po cichu zerkaliśmy w swoją stronę, bo coś wyraźnie nas do siebie ciągnęło. Przestraszyłam się tego dziwnego uczucia, którego doznałam na jego widok. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej się rozwiodłam (z winy męża zresztą) i moje rany były jeszcze świeże. Nie potrafiłam wtedy patrzeć w przyszłość zamiast w przeszłość i myśleć o nowym związku. A jednak ten facet był… przerażająco atrakcyjny! Wiedziałam, że jest wolny, bo moja koleżanka, która wpadała czasami na pływalnię ze swoim synkiem, specjalnie dla mnie podpytała tu i tam o parę rzeczy. Jakaś jej znajoma pracowała z nim w jednej firmie i powiedziała, że dwa lata temu odeszła od niego żona. Córeczkę kochał i poświęcał jej dużo czasu, co sprawiało, że moja koleżanka, chociaż sama podobno szczęśliwa mężatka, zaczęła wzdychać na jego widok. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze robię, nie prowokując znajomości. Taki mężczyzna to przecież tylko kłopoty. Wiele kobiet będzie się do niego mizdrzyć i usiłować mi go odbić. I po co mi te nerwy? Przeszłam już wystarczająco dużo. Wolałam więc poddać się walkowerem. Aby nie kusić losu, zrezygnowałam z zajęć na pływalni, ku uldze synka, który wcale nie połknął bakcyla i nadal źle się czuł w wodzie. Tym bardziej że w końcu znalazłam lepsze mieszkanie, w innej dzielnicy i dojeżdżanie z daleka stało się kłopotliwe. – Przyjdzie jeszcze czas, że Maciuś sam wskoczy do wody, przekona się pani – uspokoił mnie trener. Dobrze, że to powiedział. Bo miałam trochę wyrzutów sumienia. Jakby nie patrzeć, przedkładałam osobiste sprawy nad edukację i bezpieczeństwo dziecka... Nieustannie o nim myślałam Przyznam jednak, że potem brakowało mi spotkań z Radkiem (bo tak miał na imię) dwa razy w tygodniu. Może to głupie, ale w jakiś sposób zmuszały mnie one do tego, abym o siebie dbała. Jego aprobujące spojrzenia sprawiały, że czułam się bardzo kobieca i dowartościowana. Naprawdę! Poza tym… Sama nie wiem… Chyba coś do niego czułam. Wiem, to absurdalne, bo przecież tak naprawdę wcale nie znałam tego faceta. A jednak stale wyobrażałam sobie, jakby mogło wyglądać nasze życie, gdybym się jednak przełamała i dała mu wyraźnie znać, że jestem nim zainteresowana. Musiałam go jednak jakoś do siebie ściągnąć myślami... ...bo pewnego dnia niespodziewanie wpadliśmy na siebie w marketowej kawiarence. Siedziałam z koleżanką przy stoliku, kiedy podszedł do lady zamówić kawę. Nasze spojrzenia się spotkały i od razu zobaczyłam w jego oczach błysk radości i zainteresowania. I co wtedy zrobiłam, zamiast uśmiechnąć się i po koleżeńsku swobodnie zagadać? Zignorowałam go! Tak! Byłam do tego stopnia zaskoczona jego widokiem, że kompletnie mnie sparaliżowało i udałam, że go nie znam. Potem uporczywie nie patrzyłam w jego kierunku, mimo że zabiegał o moje zainteresowanie. Przeniósł swoją kurtkę na inne krzesło i usiadł tak, aby dokładnie mnie widzieć. Moja koleżanka zauważyła jego manewry i spojrzała na mnie znacząco. Ale nie zamierzałam podejmować tematu i udałam, iż kompletnie nie wiem, o co chodzi. – Widziałaś tego faceta? – spytała. – Jakiego faceta? – rozejrzałam się. – Tego w kawiarence. Fajny taki… Gapił się na ciebie – uśmiechnęła się. – Nic nie zauważyłam – wzruszyłam ramionami, kończąc temat. Matko, jak sobie potem plułam w brodę, że zachowałam się jak idiotka! Żeby przez rok o kimś marzyć, a potem się na niego wypiąć, to trzeba mieć chyba nierówno pod sufitem. Tak się zachowują głupie nastolatki, a nie dorosłe kobiety! Pomyślałam nawet, że może powinnam go odnaleźć. Pojechać na basen i sprawdzić, czy wciąż chodzi tam z córeczką. Ale to przecież jeszcze bardziej niepoważne… „Lepiej daj sobie z nim spokój – mówiłam sobie. – Straciłaś swoje dwie szanse. Nie licz na to, że dostaniesz trzecią”. Tymczasem mój synek poszedł do 1 klasy To było ogromne przeżycie, zarówno dla niego, jak i dla mnie. Maciuś to wspaniały dzieciak, ale jednocześnie jest także dosyć… trudny. Niestety, kiedy był młodszy, w naszym domu często wybuchały awantury, co sprawiło, że stał się nadpobudliwy. Nie potrafi usiedzieć w miejscu i skupić się dłużej niż 10 minut. Wciąż tylko biega, wszystkiego chce dotknąć. Bałam się, co będzie, gdy pójdzie do szkoły i będzie musiał spędzać kilka godzin w szkolnej ławce. Dlatego byłam bardzo wdzięczna losowi, gdy synek dostał się do klasy pani Magdy. Okazała się wyrozumiałą i cierpliwą kobietą, pedagogiem z powołania. Nigdy nie usłyszałam od niej złego słowa o moim dziecku. Wręcz przeciwnie – kiedy Maciek biegał w czasie zajęć po klasie, starała się jakoś go zorganizować, na przykład angażując do pomocy przy zmywaniu tablicy. Zawsze tak ustawiała zajęcia, żeby miał coś do roboty. Wyznaczała mu różne role i zadania. Dzięki temu łatwiej się skupiał i uczył. – Taka nauczycielka to skarb! – kręciła głową moja przyjaciółka, która sama miała ogromne kłopoty ze swoim synem. Jej Krzyś także był nadpobudliwy, a ona, biedaczka, lądowała na dywaniku u wychowawczyni lub dyrektorki nawet po kilka razy w miesiącu! Ja, jeśli rozmawiałam z wychowawczynią Maciusia, to tylko o tym, jakie robi postępy. Uwielbiałam tę kobietę, bo zobaczyła w moim synku potencjał i nie czepiała się go o bzdury. Wiadomo – droga do serca matki zawsze wiedzie przez jej dziecko. Tamtego dnia czekałam na nią pod szkołą, chcąc zamienić kilka słów o Maciusiu. W pokoju nauczycielskim powiedzieli mi, że skończyła już lekcje, ale jej samochód nadal stał na parkingu. Maciek hasał sobie gdzieś obok, a ja wypatrywałam jego nauczycielki. W końcu ją zobaczyłam. Wybiegła ze szkoły z twarzą rozjaśnioną uśmiechem i rzuciła się w ramiona mężczyźnie, który niespodziewanie pojawił się pod szkołą. To był Radek. Pamiętam, że zrobiło mi się ciemno przed oczami. Pomyślałam, że przywitała się z nim jak zakochana... Jak kobieta, której uczucie jest świeże, jeszcze niewinne. A potem Radek spojrzał wprost na mnie. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie, a potem ten wyraz, który tak dobrze znałam. On był nadal mną zainteresowany! Zrobiłam gwałtowny zwrot na pięcie i odeszłam stamtąd szybkim krokiem, pociągając za sobą zaskoczone dziecko. Potem długo nie mogłam dojść do siebie. A więc on jest teraz z panią Magdą... Co za ironia losu! Dlaczego akurat z nią? Czułam, że z zimną krwią mogłabym odbić go każdej innej kobiecie. Ale akurat tej, która okazała tyle serca mojemu dziecku i najwyraźniej jest w tym facecie zakochana? Teraz walczą we mnie dwa instynkty Z jednej strony jako kobieta czuję, że chciałabym mieć tego faceta dla siebie. Tym razem nie zmarnowałabym szansy danej mi przez los, bo nie chcę już dłużej myśleć o tym, jak mogłoby być pięknie... Z drugiej jednak strony odzywa się we mnie matka, która chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Przecież tak wiele teraz zależy od nastawienia pani Magdy do Maciusia. Dzięki jej pomocy i wsparciu moje dziecko może wyrobić sobie odpowiednie nawyki, które potem przydadzą mu się w dorosłym życiu. Jeśli teraz zainteresuje się nauką, potem będzie mu dużo łatwiej. Ale gdybym odbiła jego nauczycielce ukochanego, z całą pewnością nie byłaby już tak życzliwa dla Maćka. Czy mogłabym coś takiego zrobić synkowi? Syn czy kochanek? Którego powinnam postawić na pierwszym miejscu? Mam poważny dylemat. Tym bardziej że Radek dowiedział się najwyraźniej, że mój syn chodzi do klasy Magdy i już dwa razy spotkałam go pod szkołą. Niby czekał na swoją kobietę, ale doskonale wiedziałam, że tak naprawdę szuka kontaktu ze mną. Jestem pewna, że prędzej czy później będzie chciał się do mnie zbliżyć. I co wtedy? Wtedy stanę przed trudną decyzją, od której może zależeć przyszłość Maćka. Czytaj także:Latami nienawidziłam ojca, bo odszedł do kochanki. Potem zakochałam się w jej synuZłapałam na dziecko syna znanego polityka. Teraz się nami nie interesujeMoje drugie małżeństwo prawie się rozpadło. Postanowiliśmy starać się o dziecko na zgodę
Zakochałam się w nauczycielce co mam robić? - , bezpłatne porady lekarskie On-LineDziś jest:Czwartek, 4 sierpnia 2022, Imieniny: Dominiki, Jana Porady Eksperta Mam 14lat. Zakochałam się w nauczycielce ma ona z 35-40lat nie wiem dokladnie..czuję już coś do niej od początku roku szkolnego..gdy tylko ją zobaczyłam..czuję że na prawde sie w niej zakochalam gdy tylko ja widze serce zaczyna mi bic szybciej i szybciej..pewnego dnia zostalam po lekcji angielskiego i zapytałam sie jej czy moge z nia porozmawiac..zgodzila sie powiedzialam jej na poczatku ze ciagle o niej mysle ona niezbyt wiedziala o co chodzi pozniej rozwinelam swoja wypowiedz i dodałam że sie w niej zakochałam ona była w szoku lecz nie przestawała się usmiechac i patrzec na mnie zapytała się mnie czy zakochałam się w niej jak kobieta w kobiecie odpowiedziałam ze tak..poprosiłam ja zeby zatrzymała to dla siebie..ona powiedziala ze musi to wszytko przemyslec..zadzwonil dzwonek u musiałam isc na lekcje..3dni pozniej Przyszła po mnie na lekcjii i zabrala mnie do pokoju psychologa..troche sie przestraszyłam..ona i ja usiadłysmy..nagle w drzwiach pojawiła sie pani psycholog...bylo mi przykro ze pani Ania powiedziala to psychologowi..zaczela mowic ze trudno jest jej z ta sytuacja..ze to nie jest moja winna ze sie w niej zakochałam..ze bardzo mnie lubi..ze mnie rozumie i rozne takie..po rozmowie poszlam do domu. Po dwoch tygodniach ferri wrocilam do szkoly i normalnie poszlam na lekcje angielskiego zauwazylam ze pani Ania dziwnie sie na mnie patrzy..tak pusto i smutno..unika mnie na przerwach..odwraca wzrok gdy tylko na nia spojrze...udaje ze mni nie ma Bardzo mi z tym ciezko nie daje sobie rady z tym wszystkim załuje ze jej to powiedzialam...nie wiem jak mam sie teraz zachowywac czy tez jej unikac..jak tylko sie da wypisac sie z kolka..czy porozmawiac z nia..na prawde nie wiem Nie chce juz tak zyc..caly czas o niej mysle..probowalam nie myslec..probowalam zapomniec..nie da sie..to uczucie jest silniejsze.. Odpowiedź Eksperta:Kamila LeszczPsycholog, Psychoterapeuta, CoachWitaj, Wiek dojrzewania jest czasem przeżywania dość silnych emocji, zarówno tych przyjemnych jak i tych trudnych. To, że fascynuje Cię Twoja nauczycielka nie oznacza nic złego. Natomiast z uwagi na fakt, że jesteś osobą niepełnoletnią nauczycielka Twojego wyznania nie mogła zostawić bez reakcji i zachowała się odpowiednio, zgłaszając sprawę do psychologa szkolnego. Zalecałabym Ci kontakt indywidualny z psychologiem szkolnym, któremu mogłabyś opowiedzieć co czujesz i jak możesz rozwiązać tą sytuację. Pozdrawiam, Kamila Leszcz Najnowsze wątki na forum
Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 22:11 Nic Ci nie jest!Każdy człowiek ulega rozmaitym fascynacjom,a płeć tu nie ma nic do prostu podziwiasz ją,podoba Ci się i bardzo ją lubisz.. blocked odpowiedział(a) o 22:11 za... odpowiedział(a) o 18:05 wiesz musisz sprubowac sie odkochac bo ta pani ma 30-35 lat powinnas poszukac chlopaka a jak cie dziewczyny kreca to dziewczyne w twoim wieku blocked odpowiedział(a) o 14:47 Najwyraźniej jesteś homo, bi albo to tylko przejściowe. Ja akurat nie zakochałam się kobiecie ale w facecie od którego dzieli mnie az 29 lat różnicy, jego syn jest odemnie starszy. Niedość, że on mieszka w Ameryce to jeszcze ma żonę( ale chyba się roztają). Może poprzeglądaj jakieś pisma dla nastolatek, oglądaj filmy, czy wpisz sobie w google np. ciacha, przystojni faceci. Wybierz jakiegoś ładnego ( napewno ci się jakiś spodoba) i poszukaj o nim info. Może jakiś kolega z innej szkoły? Szukaj, a napewno znajdziesz i odkochasz się z nauczycielki. Sorry za błedy ale wczaraj mi się zapa rozlała na klawiaturę i coś może nie chodzić. Ja mam ten sam problem. Ale to pewnie dojrzewanie. Za kilka lat nam przejdzie. Mi też się śniła. Nie martw się. blocked odpowiedział(a) o 22:10 jestes dziewcyzna czy chlopakiem ? bo wszytsko napisalaa/es w r. zenskim xD miśqqa. odpowiedział(a) o 14:14 mam podobny problem... ;( jak chcesz pogadać to napisz do mnie na gg, 3047976 ;) mam taki sam problem tylko od polaka...tylko mi sie wydaje ze ja ją tylko tak lubie i nic wiecej... pewnie ty też blocked odpowiedział(a) o 18:15 czasami tak mają nastolatki nie przejmuj sie ja mam tak samo a nawet jeszcze gorzej :( tylko że ja codze do szóstej klasy a moja nauczycielka ma około 60 lat! więc sie nie przejmuj. ♥La:La♥ odpowiedział(a) o 20:26 To się tak prostu dojrzewasz blocked odpowiedział(a) o 22:14 Tuiśka odpowiedział(a) o 19:26 Jaa. Nie Przejmuj się też się zakochałam w 35 latniej nauczycielce tylko że ona uczy angielskiego. ;P , ale ty masz lepiej. bo ona ma męża i dziecko...;( jakby c. to gg . 33707748. blocked odpowiedział(a) o 18:15 czasami tak mają nastolatki nie przejmuj sie Uważasz, że ktoś się myli? lub
To się zdarzyło mniej więcej rok temu... obiektem moich westchnień jest mój nauczyciel.. troche nie zręcznie mi o tym pisać może dlatego że jestem dosć skrytą i niesmiałą osobą. Kiedyś to uczucie nie dawało osobie znać tak mocno jak teraz... nasililo się po rozpoczęciu tego roku szkolnego i trwa do teraz. Wystarczy że przejdzie koło mnie na korytarzu szkolnym a już mnie skręca w żołądku. Żeby mnie zauwazył specjalnie wziełam udział w konkursie, zmieniłam kolor włosów, zaczełam się malować i ładniej ubierać. Wiem że to wszystko na marne bo to nie ma sensu a on i tak nigdy nie zwróci na mnie uwagi. Od pewnego czasu mam taki płaczliwy nastrój, wystarczy jakieś małe nieporozumienie a ja już zamykam sie w pokjou i płacze. Nawet w szkole czasami po jego lekcji biegne do łazienki żeby ochłonąć.. Już nie wiem jak moge sobie z tym uczuciem poradzić. Ciągle sobie tłumacze że to minie, że to chwilowe ale jak ide do szkoły i go widze to te wszystkie tłumaczenia na nic.. Moja przyjaciołka, z którą miałam dobry kontakt i która naprawde mnie rozumiała, nawet potrafiła pocieszyć wyjechała na studia i nasz kontakt troche sie osłabił i teraz nikomu nie moge sie zwierzyc. Rano po prostu nie che mi sie wstawać, jak znowu musze isc do szkoły. Chciałabym zniknąć, wyjechac gdzies, zapomniec .Przez tą całą sytuacje czuje się beznadziejnie, jak frajerka bo łudze sie że mój los sie odmieni. Może to co napisałam jest żałosne i banalne ale prosze mnie zrozumieć i w jakiś sposób pomoc.
16 ppt Ten temat ma: Wyświetleń198 Odpowiedzi14 Ocen na +0 16 ppt ? Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:06) Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:09) Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:16) Pałę? Jeśli o ocenę niedostateczną ci chodzi to stawia. Reklama Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:19) W rzeczy samej. Myslalem o ocenie. Jak postawila Ci juz jakas to milosc bez wzajemnosci Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:20) A o jakiej"innej"pale myslales Autorze skoro to podobno plec piekna??? Reklama Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:31) Roi się tu od złośliwych żartownisiów więc biorę pod uwagę kilka znaczeń słowa "pała". Naprawdę się w niej zakochałem tylko nie wiem czy to ma takie zwiążki nauczycielka-uczeń? Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:49) Ty w nauczycielce a ja w pielęgniarce szkolnej czasami ma z nami zajęcia jest mądra,piękna i pachnie nieziemsko chce ją zaprosic na studniowke jako osobę towarzyszącą ale nie wiem jak to zrobic Reklama Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (19:49) Nie zartuje z Ciebie Autorze!!Ale sam zauwaz jaki byles zdziwiony!!!Zastap ocene"pala"na jej prawdziwa nazwe i po klopocie!!!A co do relacji Nauczycielka-Uczen!!-moim zdaniem-irracjonalna decyzja!!!!Tym niemniej zycze Ci powodzenia i pozdrawiam!!! Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (21:28) Niestety nauczycielki są bardzo wymagające. Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (22:16) nauczycielki mówią - powtórz, powtórz, jeszcze raz powtórz - wytrzymasz autorze? nauczycielka Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Wtorek, 23 września 2008 (22:25) Więc, oprocz tego że są wymagające, są też ciągle nie zaspokojone. Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Środa, 24 września 2008 (07:02) Ja zakochalem sie w mojej dentystce. Zawsze jak jest blisko mnie to otwieram gebe. Taka jest piekna Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Środa, 24 września 2008 (11:48) Gość Jest pięknamoja kolezanka też latała za nauczycielka, o dopiero było dobre :) az dziwne bo nie lesbijka.. na szczescie czasy podstawowki dawno minely Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Środa, 24 września 2008 (13:39) Mogę zapytać ? Czego uczy Twoja nauczycielka? Re: Zakochałem się w nauczycielce Napisał(a): Gość - Środa, 24 września 2008 (14:56) « Wróć do tematów Użytkownicy poszukiwali zakochałem się w nauczycielce 2008 zakochaem sie w nauczycielce historii zakochalem si w nauczycielce zakochaem si w nauczycielce Zakochalem sie w nauczycielce
zakochałam się w nauczycielce